środa, 27 lipca 2011

1. Dzisiaj.

Witajcie, ;)

To drugi taki blog jaki zakładam. Będę Was zanudzać moimi problemami, jakimiś przeżyciami ble ble. Strasznie sztywno to brzmi, ale od czegoś trzeba zacząć no nie ;)? Nie mam wprawy w 'ciekawym pisaniu bloga' lol. xd


Dobra, zacznijmy od tego, że LEJE, LEJE i LEJE. Ciągle pada -.-, jedynie wczoraj było trochę słońca... ten tydzień - nic poza deszczem, chmurami i zimnem - jesień latem xd. Chciałabym już to cholerne słońceee <3
Mamy wakacje. Aktualny plan wyjazdu: pola namiotowe na Polskim wybrzeżu z mamą. W jednym miejscu będziemy zostawać jakieś 2 dni potem next miejscowość, chyba że coś nam się strasznie spodoba ;). Tak wgl nigdy nie spałam w namiocie ;d, ale mam na dzieje, że będzie fajnie! Jedyne co mnie przeraża: a) robaki (blefuj!), b)zimno nocą (nie chce marznąć -.-), c)brak prądu do podładowania telefonu! :ooo (mam lg cookie, a baterie w nim trzymają max.2 dni... do tego często piszę smsy, słucham muzyki i gram). I oczywiście mam nadzieję na really good weather!
A i mamy hmmm... lekkie? dobra ... trochę spore problemy z kasą... Nie chcę jakoś wzbudzać litości, czy czegoś, ale muszę się jakoś z tym podzielić, wyżalić. Prawda jest taka, że nie mogę prosić mamy nawet o jakieś duperele, słodycze, czy ciuchy. Tzn., mogę, ale nie mam po co bo nie ma za co ich kupić, a nie mam serca wzbudzać w mamie wyrzutów sumienia, bo ona naprawdę się stara odłożyć każdy grosz bylebyśmy mogły wyjechać i żebym miała udane wakacje... Ogólnie to ten wyjazd nie jest wcale pewny... Mama dużo nie zarabia, mamy rentę 700zł, bo mój tata nie żyje (nie chce o tym pisać, sami wiecie). Ma własną firmę na allegro i sprzedaje ciuchy, które hmm... dwa razy był taki okres, że rzeczy szły jak bułeczki, ale aktualnie NIC zupełnie się nie sprzedaje. Tak czy siak dużo kasy z tego nie ma. Do tego jeszcze sprząta... Ok, koniec o mojej mamie (kochamjąjakbyniebyło). Wracając do tematu kasy to ostatnio gorzej to odczuwam. Jak słyszę jak niektórzy kupili super rzeczy, odkładają na laptopa, aparat, czy też opowiadają jak super było na wakacjach jest mi przykro, nieprzyjemnie i robię się trochę zła... ;p. Jestem fejsbukoholikiem, więc foty znajomych z Włoch, Turcji i innych mnie jeszcze tylko dobijają... DOBRA! koniec już tego wyżalania się, wyrzuciłam to z siebie i mam nadzieje, że ta notka was nie zniechęci do czytania następnych. Wgl jeśli ktoś to przeczyta to będę MEGA zadowolona, a co dopiero jak podzieli moje uczucia ;p. Czas zająć się trochę moim blogiem, dodam zaraz playlistę, więc będzie muzyka, chciałabym też taki licznik odwiedzin jak na onecie, więc pewnie coś wykombinuję i niedługo się pojawi.


Chyba najwyższy czas, żeby zakończyć ten post, bo ee jest chyba sporawy :D soł hej łał. Wyszło dość chaotycznie, ale się poprawię. Następna (weselsza) notka niebawem.






Tymczasem żegnam i GORRRRĄCO pozdrawiam ;>



Koko. ; *********

1 komentarz:

  1. b. fajny blog:P również zapraszam na mojego bloga
    http://love-photography-m.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń